Ha ha nieszczęśliwa liczba ;P
Jednak przyznać muszę, iż sam dzień jeśli popatrzeć na niego przez pryzmat jedzenia, do szczęśliwych nie należał. Jadłam mnóstwo słodyczy co w ostatnim czasie zdarza się coraz częściej. Nie żeby słodycze miały zaszkodzić mojemu odchudzaniu, co to to nie. Ale martwię się o moje zdrowie. No cóż muszę podać bilans:
Śniadanie: Deserek Jabłkowy - 50 kcal ( chleba nie było :( )
Śniadanie II: Teraz się rozpocznie, płatki, 2 michałki, czekoladowy samochodzik, pralinka-900 kcal
Obiad: płatki- 400 kcal ?
Kolacja: Skibka chleba, 3 kostki czekolady- 250 kcal
Razem: 1900 kcal
Jest to jednak liczba niepewna, ponieważ spożywając płatki byłam w stanie tylko szacować zjedzoną ilość.
A wgl. może nie wiecie, ponieważ się tym zbyt często nie chwalę, ale oprócz diety codziennie robię 360 brzuszków( liczba ulega zmianie w zależności od nastroju i pory roku) oraz staram się jak najwięcej chodzić (np. dziś przeszłam 4 km )
Ech, nie udało się wytrzymać, zjadłam dodatkowo 300 kcal :(
Ale jutro będzie lepiej ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz